Nie mogłabym dla malarstwa porzucić domu. Gdybym nie miała wyboru, przestałabym malować. Choć wówczas czułabym się tak, jakby uszła ze mnie cała moja krew.

Maria Anto

„Dwie Marie (dla Fridy Kahlo)”, 114×135 cm, 2001 r.

Maria Anto to jedna z bardziej niezwykłych osobowości artystycznych, której malarstwo wymyka się spod konwencji konkretnego nurtu i wprowadza w jedyne w swoim rodzaju poetyckie wizje.

Bardzo bliskie polskiej malarce były słowa Fridy Kahlo:

„Maluję swoje życie, swoją biografię, swój autoportret, nie jestem surrealistką”.[1] To co łączy wspomniany nurt z jej twórczością, to kreowanie nadrealnych i tajemniczych wizji.

Artystka urodziła się w 1938 roku, w Warszawie. Jako absolwentka warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych już w rok po dyplomie wzięła  udział w Międzynarodowym Biennale Sztuki w Sao Paulo i w niedługim czasie odbyła się jej pierwsza indywidualna wystawa w Zachęcie. W swoim dorobku ma ponad 70 wystaw indywidualnych m.in. w Warszawie, Caracas, Sztokholmie, Mediolanie, Trieście, Parmie, Brukseli, Dusseldorfie, Rzymie, Monachium, Londynie, Vicenzie, Budapeszcie. Brała udział w ponad 250 wystawach zbiorowych w kraju i za granicą uzyskując szereg nagród i wyróżnień. Jej obrazy znajdują się w licznych zbiorach muzealnych w kraju i za granicą, w publicznych i prywatnych kolekcjach w wielu krajach Europy, Ameryki Łacińskiej, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Japonii oraz w Australii[2].

„Portret podwójny II”, 120×80 cm, 2002 r.

Z fragmentów swoich wierszy buduje tematy obrazów. Na płótnach artystki pojawiają się iluzyjnie malowane faktury tkanin, szkieł, przedstawienia zwierząt, aniołów oraz postaci, które umieszcza w nadrealnej przestrzeni.

Domy w jej twórczości pełnią ważną funkcję symboliczną, odwołują się do prywatnego życia lub pragnień. Anto operuje starymi symbolami, tworzy niezwykłe światy, w których zawarty jest pierwiastek transcendencji. Treścią swojego malarstwa uczyniła przeżywanie świata, opowiadając o marzeniach, lękach, wspomnieniach i otaczających ją bliskich osobach. Ustanawiając obraz, tworzy wielowymiarowy, bogaty świat, który wciąga widza w głąb niezwykłej przestrzeni[3].

„Zwierzę, które połknęło tajemnicę”, 100×120 cm, 1984 r.

Artystka sama określała siebie jako zwierzę plenerowe. Choć całe jej życie było związane z Warszawą, to wyjazdy plenerowe odegrały bardzo ważną rolę w jej twórczości. Pracownia była dla niej w pewnym sensie „domem przechodnim”. Jedna mieściła się u niej w domu, a druga „w podróży”.[4] Podczas wyjazdów do Białowieży, do której Maria Anto miała szczególny stosunek, powstały jedne z jej najważniejszych obrazów.[5]  Malarka odnalazła tam „miejsca mocy”, które rozbudzały jej twórczy potencjał. Zakończenie plenerów w Białowieży było dla artystki bolesnym przeżyciem. Motto do jednego z rozdziałów Alefa Borgesa, które dotyczyło obietnicy posiadania własnego skarbu w odległych krainach dodawało malarce otuchy i jak sama określiła, odnalazła w nim  „drogę do domu”.[6] Przestrzeń bliska jej sercu zamieszkała w jej wizjach i odradzała się na płótnach. W późniejszych latach innym ważnym miejscem stał się Sandomierz.

„Vive le plein-air”, 97×130 cm, 1980 r.

„Autoportret I”, 90×130 cm, 1996 r.

Według artystki nie istniejemy tylko w tej chwili, ponieważ przeszłość i przyszłość istnieją w nas jednocześnie. Odczuwa duchową obecność bliskich osób, którzy odeszli, a teraz istnieją w domowej przestrzeni, zamknięci w fotografiach. Zjawy pojawiają się czasem w przestrzeni jej obrazów. Motyw, który jest dla malarki szczególnie ważny, to jednorożec, który w jej malarstwie ma wiele oblicz i znaczeń. Czasem jest bliski opisowi Megastenesa, od którego się dowiadujemy, że to silny, płowy koń z gęstą grzywą, rogiem skręconym na całej długości, czarnym, świńskim ogonem i stopami słonia. Kiedy indziej jest to chiński Khilin z głową wilka, a kształtem ciała przypominającym jelenia. Bywa porywczy, a jednocześnie spełnia rolę europejskiego bociana i zwiastuje narodziny. Historia symboliki jednorożca zmieniała się na przestrzeni wieków, ale artystka wypracowała własne znaczenie. Jej jednorożec jest uosobieniem dobra i opiekunem domu.

„Khilin”, 81×116 cm, 2002 r.

Dom dla artystki był ważną sferą codziennego życia. Zamieszkiwała jego przestrzeń, żywiąc do niego ogromne przywiązanie i przenosiła jego ściany oraz rzeczy z nim związane w świat malarskiej materii.

„Przy stole”, 90×130 cm, 1986 r.

Pracownia artystki

Pracownia artystki

„Martwa natura z porcelanowym psem”. 70×95 cm, 1986 r.

Plakat wg projektu Anny Polońskiej promujący wystawę malarstwa Marii Anto

 

[1] Maria Anto, Monografia, Warszawa 2004, s. 98.

[2] Tamże, s. 90.

[1]  Tamże, s.76.

[2] Tamże, s. 214.

[3] „Ustanawianie obrazu to jest proces, podczas  którego decyduję się, jaki ma być ten obraz. Co on ma wyrażać, nie co przedstawiać.”, tamże, s. 55.

[4] „Malowanie jest wędrówką. Moje wędrowanie rozpoczyna wizja, która przychodzi nagle. No i zaczyna się. Panika. Panika, dlatego, że to co mam namalować jest z innego wymiaru…”, tamże, s. 54.

[5] „To był mój drugi dom. W Białowieży budziły się we mnie potencjały, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Są tam miejsca, gdzie możliwe staje się to, co gdzie indziej było niemożliwe.”, tamże, s. 52.

[6] „Wiedział, że na odległych plażach złotych jego są przecież skarby zakopane. Łatwiej mu było jarzmo losu znieść.”, tamże, s.52.

Facebooktwittergoogle_pluspinterest